Transalp 2013 Madritschjoch Route |
22 - 29 lipca 2013 :: St. Anton am Arlberg - Riva del Garda :: (Madritschjoch-Route)7 dni jazdy, wyprawa z plecakami, bez transportu bagażówTrasa
St. Anton - Riva to w moim repertuarze tras już klasyk. Jednak tym razem chciałbym Wam zaproponować zupełnie nowe, odmienione wcielenie tej trasy - prowadzące przez przełęcz Madritschjoch (o rekordowej wysokości 3123m npm) i tylko w niewielkim stopniu pokrywające się z trasami wypraw z ubiegłych lat. Nie lubię monotonii i powtarzania utartych schematów, zamiast tego wolę odkrywać nowe i nieznane. Dlatego też zazwyczaj staram się unikać powtarzania tych samych tras i nie powracam zbyt często w te same, dobrze mi już znane miejsca. Ale z trasą z St. Anton nad Jezioro Garda jest inaczej. To moja ulubiona trasa, którą w różnych wariantach i konfiguracjach przejechałem już przynajmniej 5 razy, i która pomimo tego wciąż mi się nie znudziła i za każdym razem podoba mi się tak samo, jak wtedy, gdy w 2005 r. rozpoczynałem tutaj swoją przygodę z Transalpem... Z tamtej, dla mnie już klasycznej trasy, tegoroczna (którą nazwałem Madritschjoch Route - od najwyższej przełęczy na trasie) powtarza jednak tylko 3 pierwsze etapy: z St. Anton przez przełęcz Verbellener Winterjöchl (2308m npm) do Ischgl, z Ischgl przez Fimberpass (2608m npm) do szwajcarskiego Scuol, i ten którego zabraknąć nie mogło, ten najbardziej spektakularny, prowadzący wykutymi w pionowej ścianie skalnej, nad 150-metrową przepaścią tunelami i półtunelami, przez niesamowity kanion Val d'Uina. Chociaż z tym "powtarzaniem" to też niezupełnie prawda, bo przebieg drugiego etapu również solidnie zmodyfikowałem - tym razem nie pojedziemy prosto na przełęcz Fimberpass, lecz najpierw wyjedziemy z Ischgl kolejką linową na przełęcz Viderjoch, na prawie 2800m npm, skąd fantastycznymi singletrackami przetrawersujemy cały grzbiet aż do przełęczy Zeblasjoch. Dopiero stamtąd zjedziemy (również singletrackami, a jakże! :) do doliny Fimbatal, by wzmocniwszy się specjałami tyrolskiej kuchni w schronisku Heidelberger Hütte rozpocząć finalny atak na Fimberpass. Zjazd z tej mierzącej 2608m przełęczy dopełni singletrackowej ekstazy tego dnia. W 2005 r., kiedy zjeżdżałem tamtędy podczas mojej pierwszej wyprawy transalpejskiej, ten szlak z nie przypadł mi jakoś szczególnie do gustu - uznałem że jest zbyt ciężki i zbyt męczący, by móc określić go mianem holy trail (czyli czegoś w rodzaju Świętego Graala alpejskich zjazdów ;) Ale w międzyczasie, po pokonaniu go kolejne 4 razy, zmieniłem zdanie - to bezapelacyjnie jeden z najlepszych, najdłuższych i najbardziej urozmaiconych zjazdów jakie znam! Począwszy od czwartego etapu, przebieg trasy jest już całkowicie zmieniony - po stosunkowo łatwym przedostaniu się przez główną grań Alp (którą przekroczymy na przełęczy Schlinigpass - 2311m npm) i zjechaniu do doliny Vinschgau (Val Venosta) w Tyrolu Południowym, we Włoszech, napotykamy na naszej drodze z północy na południe Alp na potężną i niemożliwą do pokonania na rowerze barierę, jaką stanowi Masyw Ortlera. Dotychczas wszystkie moje trasy omijały tą "przeszkodę" od strony zachodniej, w sąsiedztwie przełęczy Stelvio. Tym razem okrążymy jednak Ortlera od strony wschodniej. Na przełęczy Madritschjoch osiągniemy przy tym rekordową (tak wysoko nie prowadził jeszcze żaden z dotychczasowych Transalpów!) - a przy tym trudną już raczej do pobicia wysokość 3123m npm! Tadaaa! :))) Wspinaczkę na przełęcz ułatwimy sobie kolejką linową, która wywiezie nas na poziom 2580m npm. Ale brakujące 540 metrów wysokości będziemy musieli zdobyć już o własnych siłach. Czeka nas więc ok. 1 ½ godziny podejścia stromą szutrówką. Teoretycznie można by nawet podjechać - ale to raczej czysta teoria, bo prowadząca wzdłuż stoku narciarskiego droga pnie się bezlitośnie stromo pod górę, a na tej wysokości powietrze jest już na tyle rozrzedzone, że szczerze wątpię, by komuś udała się ta sztuka. Ale czegóż się nie robi, żeby móc się pochwalić przekroczeniem magicznej granicy 3000m npm... :) Po drugiej stronie przełęczy czekać nas będzie... zjazd. Ale jaki zjazd! Zjazd - gigant. Policzcie zresztą sami - Madritschjoch leży na wysokości 3123m npm, a dolina Vinschgau, do której będziemy zjeżdżać - na 650m npm. To prawie 2500m różnicy poziomów!!! Czujecie to? Dwa tysiące pięćset metrów! Dwa i pół kilometra! W pionie! Pffff...! Trudno będzie znaleźć gdziekolwiek w Alpach zjazd z większą różnicą poziomów - ja w każdym razie takiego nie znam :) Na początku czekać nas będzie potężny kawał dość wymagającego technicznie singletracka w wysokogórskiej scenerii (poziom trudności zbliżony do zjazdu z przełęczy Fimberpass). Chwila przerwy w schronisku i lecimy dalej - szybkimi szutrami, drogami leśnymi... Będzie też kawałek asfaltu, a potem... jeszcze więcej singletracków. Ponad 30-kilometrowy(!) zjazd zdaje się nie mieć końca :) Trzy dni później, po trzech kolejnych, nie mniej obfitujących we wrażenia dniach jazdy, dotrzemy nad upragnioną Gardę, gdzie zakończymy wyprawę obligatoryjną, rytualną kąpielą w ciepłych wodach jeziora - jak nakazuje tradycja, oczywiście w ciuchach rowerowych i pełnym rynsztunku bojowym! :D A wieczorem będziemy świętować przemierzenie Alp przy pizzy i butelce (a może i kilku butelkach ;) czerwonego, włoskiego wina w którejś z sympatycznych knajpek w wąskich uliczkach Riva del Garda. Albo pod rozgwieżdżonym niebem, nad brzegiem jeziora. Jak wolicie :) Poziom trudności
Czas trwania7 dni jazdy + 1 dzień na relaks nad Jeziorem Garda i powrót z Riva del Garda do St. Anton Program wyprawy
CenaKoszt uczestnictwa w wyprawie to "wpisowe" w wysokości 990 zł Dalsze informacjeOpis wszystkich kwestii organizacyjnych związanych z wyprawą znajdziesz na: www.transalp.pl/transalp-z-przewodnikiem.html |