| Wybór trasy |
|
Zacznijmy od trasy. Ułożyć ciekawą, a zarazem spójną i układającą się w logiczną całość trasę nie jest łatwo, więc na początek proponuję Ci skorzystanie z gotowca. Może to być np. ta sama trasa, którą prowadziła wyprawa opisana w bikeBoardzie. To piękna, ale i wymagająca trasa, która usatysfakcjonuje wytrawnych bikerów. Jest to trasa na 8 dni jazdy, podczas których nie zabraknie ani technicznych singletracków, ani zapierających dech w piersiach widoków. Szczegółową mapkę i profil przewyższeń znajdziesz tutaj. Zainteresowanym udostępniam również tracki GPS z zapisem śladu tej wyprawy. Drugą propozycją, nieco mniej wymagającą kondycyjnie, choć wcale nie mniej widowiskową, jest trasa z St. Anton w Austrii nad Jezioro Garda, prowadząca m.in. przez spektakularny kanion Val d'Uina (szlak wykuty w pionowej ścianie skalnej, tuż nad przepaścią). Do głównych atrakcji tej trasy należą też cudowny zjazd z przełęczy Bocchetta di Forcola i dojazd nad Jezioro Garda przez legendarne Tremalzo. To właśnie tą trasą prowadziła moja pierwsza, najbardziej dla mnie pamiętna wyprawa – Transalp 2005. W relacji, w szczegółach każdego z etapów znajdziesz dokładną rozpiskę tej trasy, dzięki której bez problemów powinno Ci się udać odtworzyć jej przebieg na mapie.
Odradzam także układanie trasy na własną rękę (no, chyba że masz naprawdę duże doświadczenie, a Alpy nie kryją przed Tobą tajemnic). Jeśli nie chcesz jeździć tylko nudnymi szutrówkami (albo co gorsza asfaltami), to musisz znaleźć odpowiednie, nadające się do jazdy szlaki. Palcem po mapie (albo myszką po ekranie – w Google Earth) podróżuje się łatwo, jednak Alpy to duże góry i należy im się respekt. Jeśli Ci go zabraknie, to góry szybko Cię za to skarcą i srogo się za takie traktowanie zemszczą... Nie wszystkie szlaki nadają się do jazdy rowerze – to co miało być pięknym singletrackiem, w rzeczywistości może się okazać uciążliwą, męczącą wędrówką z rowerem u boku (albo na plecach) – chyba nie o taką trasę Ci chodzi? Plan BJakąkolwiek trasę byś nie wybrał, ważne jest byś miał też "plan B", czyli warianty alternatywne do każdego z etapów. Przydają się one np. w przypadku załamania pogody, gdy w wyższych partiach gór spadnie śnieg (co nie należy do rzadkości nawet w samym środku lata), albo gdy szczyty i przełęcze spowijają nisko wiszące, deszczowe chmury i mgła. Uparte trzymanie się założonej wcześniej trasy nie jest w takich warunkach ani przyjemne, ani bezpieczne – lepiej taktycznie wycofać się na z góry upatrzone pozycje i pojechać danego dnia trasą krótszą, łatwiejszą, prowadzącą dnami dolin, albo przez niższe, łatwiej dostępne przełęcze. W newralgicznych miejscach trasy warto również zawczasu rozpoznać możliwości skrótów i ułatwień – docenisz je gdy będąc na grani usłyszysz nadciągającą burzę, jeśli przeliczysz się (Ty lub ktoś z Twojej ekipy) ze swoimi siłami, jeśli na trasie przydarzy Ci się awaria, albo gdy zastanie Cię w górach zmrok.
|