Strona główna Archiwum wypraw 2013 Transalp 2013 Schlern Route
Transalp 2013 Schlern Route

15 - 22 września 2013  ::  Pustertal - Riva del Garda  ::  (Schlern-Route)

7 dni jazdy, wyprawa z plecakami, bez transportu bagażów

Transalp Pustertal - Riva del Garda (Schlern-Route), 15-22 września 2013

Trasa

Na zakończenie i zwieńczenie transalpejskiego sezonu proponuję trasę przez Dolomity nad Jezioro Garda.

Wbrew obawom niektórych osób, druga połowa września to wciąż jeszcze znakomita pora na rowerową wyprawę przez Alpy. Owszem, zmierzch zapada już wcześniej niż w lipcu czy w sierpniu, ale poza tym jedynym mankamentem, wczesna jesień jest wprost idealną porą na górskie wyprawy. Z moich doświadczeń wynika, że prawdopodobieństwo stabilnej, wyżowej pogody jest wtedy największe, zwykle wciąż jeszcze jest ciepło - ale już nie upalnie, dużo mniejsze jest też ryzyko gwałtownych, popołudniowych burz. Śniegu w górach o tej porze roku obawiać się nie trzeba (chyba że trafimy na jakiś wyjątkowo paskudny front niżowy, ale wysoko w górach takie niespodzianki mogą się przytrafić równie dobrze w środku lata). Tym niemniej, aby zminimalizować ryzyko natrafienia na nadspodziewanie wczesny pierwszy atak zimy, trasa w całości prowadzi po południowej, tej bardziej słonecznej, znajdującej się pod wpływem klimatu śródziemnomorskiego, stronie Alp.

Wyruszmy z maleńkiej miejscowości Mühlbach w dolinie Pustertal, która stanowi północną granicę Dolomitów. Pierwsze 4 etapy wyprawy prowadzić będą właśnie przez Dolomity, które ze swoimi postrzępionymi graniami, strzelistymi turniami i kilkusetmetrowymi, pionowymi ścianami skalnymi wyrastającymi wprost z zielonych, ukwieconych łąk, są dla mnie najpiękniejszymi górami świata. I wcale nie jestem w tej opinii odosobniony - nawet sam Reinhold Messner tak o nich powiedział, a on chyba wie o czym mówi... Ze względu na swoją unikatową wartość przyrodniczą i krajobrazową, Dolomity zostały wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Pierwszego dnia czeka nas najpierw długi podjazd, a potem kilkanaście kilometrów grzbietem Astjochkamm, cały czas na wysokości 2000m npm i powyżej. Jak na dolomickie warunki, grzbiet jest wyjątkowo łagodny, szlak prowadzi na przemian to w górę, to w dół, dostarczając wprost bajecznych widoków na sąsiednie pasma górskie. Dzień zakończymy noclegiem w przepięknie położonym hotelu górskim na przełęczy Würzjoch, na 2003m npm, u stóp masywu Peitlerkofel.

Kolejnego dnia czeka nas prawdziwy fajerwerk wysokogórskich singletracków, którymi okrążać będziemy masyw Peitlerkofela, a później Geislera. Cały czas wąskimi ścieżkami, balansującymi na krawędzi stromego zbocza, u podnóża efektownych dolomickich szczytów. Będzie kilka nie za długich podejść, trochę trawersowania, i będą zjazdy, po których gęba będzie Ci się śmiała od ucha do ucha. Jeśli tylko pogoda nie spłata nam figla, to myślę, że ten dzień zapamiętacie naprawdę na długo, bo również widokowo ten odcinek należy do absolutnie najlepszych, jakie kiedykolwiek miałem okazję przejechać.

Celem etapu będzie tego dnia St. Ulrich (Ortisei) w dolinie Val Gardena, jednak zanim tam zjedziemy z widokowego grzbietu Raschötz (Rasciesa), zafundujemy sobie jeszcze jeden zjazdowy łakomy kąsek - wyjedziemy kolejką linową pod szczyt Seceda, na 2456m npm i dopiero stamtąd bajecznymi singletrackami zjedziemy do leżącej prawie 1200 metrów niżej miejscowości.

Następny, trzeci etap wyprawy rozpoczniemy znowu od kolejki linowej, która wywiezie nas na płaskowyż Alpe di Siusi (Seiser Alm). Widokowo znowu będzie odlot, bo cały płaskowyż, który jest zresztą największą w Europie halą (łąką) górską, to jeden wielki taras panoramiczny z widokami na masywy Geislera, Selli, Plattkofela (Sasso Piatto), Langkofela (Sassolungo) czy Schlernu. Kto był tu zimą, na nartach, albo snowboardzie, przekona się że latem, kiedy jest zielono i kolorowo, jest tu jeszcze piękniej.

Ale prawdziwe emocje zaczną się tego dnia dopiero w masywie Schlernu. Wiecie jak wygląda ta góra? Tak, to ten niezwykle charakterystyczny masyw z wielkim, płaskim grzbietem i sąsiadującym z nim szpicem. A najlepsze w nim jest to, że jak już się pewnie domyślacie, po tym wznoszącym się na ponad 2500m npm, płaskim grzbiecie da się świetnie jeździć! Dostać się tam nie jest łatwo - będzie trochę podchodzenia i noszenia roweru, ale wszystko w granicach rozsądku. Zjazd do łatwych też należał nie będzie (o tym za chwilę), ale za to jakie wrażenia i widoki z jazdy po grzbiecie! W tym miejscu, na grzbiecie Schlernu osiągniemy też największą wysokość na trasie wyprawy - 2551m npm!

Zjazd ze Schlernu należy do tych grubszego kalibru - jest stromo, skaliście, wyboiście - zawieszenie i hamulce, podobnie zresztą jak umiejętności jeźdźców, zostaną poddane ciężkiej próbie. Ale nie to decyduje o wyjątkowości tego zjazdu. Knüppelweg (bo tak nazywa się szlak, którym będziemy zjeżdżali) w swej środkowej części prowadzi przez ciasny, wąski, skalny wąwóz, w którym droga ułożona jest z grubo ciosanych, drewnianych bali, czy też kłód (od których zresztą pochodzi nazwa szlaku - Knüppel to po niemiecku pałka lub kłoda, a Weg to droga). Wrażenie jest niesamowite, na pewno nie jest to coś, co się widuje i po czym się zjeżdża na co dzień!

Kolejnego, czwartego dnia wyprawy objeżdżać będziemy masywy górskie Rosengarten (Catinaccio) i Latemar, zajrzymy też nad przepiękne górskie jeziorko Karersee (Lago di Carezza), w którym jak głosi legenda, mieszka przecudnej urody nimfa wodna ;) O widokach już nawet nie będę wspominał, bo w Dolomitach to standard :) I o singletrackach też już nie będę pisał, bo na moich wyprawach to też już standard ;)

Po 4 pełnych wrażeń dniach jazdy przez Dolomity, dotrzemy do Cavalese w dolinie Val di Fiemme. Tutaj sceneria ulega wyraźnej zmianie, nawet gołym okiem i bez znajomości geologii nietrudno zauważyć, że dalej na południe góry wyglądają już jakoś inaczej, nagle zrobi się też dużo ustronniej, odludniej, ciszej i spokojniej... Przez pasmo Lagorai przeprawimy się przełęczą Forcella Valsorda (2256m npm) - w tym miejscu czeka nas najpierw około godziny (no, może ciut więcej) podejścia, a później dość uciążliwy i trudny zjazd do przełęczy Passo Cinque Croci (2018m npm). Stamtąd do wyboru - albo krętym, szybkim szutrem, albo dalej soczystymi, technicznymi singletrackami. Końcówkę tego długiego, bardzo długiego zjazdu, który sprowadzi nas na poziom zaledwie 400m npm, do doliny Val Sugana, z braku offroadowej alternatywy pokonamy wąziutkim, krętym i bardzo szybkim asfaltem. Dla odmiany po tych wszystkich singletrackach nie zaszkodzi! Dzień zakończymy w uzdrowiskowej miejscowości Levico Terme, gdzie będzie okazja wykąpać się w ciepłych wodach jeziora Lago di Levico.

Trasa ostatnich dwóch etapów prowadzić będzie tak samo jak podczas pamiętnej wyprawy bikeBoard Transalp. Z Levico pojedziemy więc przez płaskowyż Sette Comuni i masyw Monte Maggio z jego fantastycznym, trudnym technicznie i w górnej części mocno eksponowanym zjazdem, który w moim prywatnym rankingu najlepszych alpejskich singletracków plasuje się w ścisłej czołówce. A następnego, siódmego dnia, przez masyw Pasubio do celu naszej wyprawy, nad Jezioro Garda.

Po drodze, między Pasubio (2100m npm) a Gardą (68m npm - BTW, jak wam się podoba ta różnica poziomów?) będzie jeszcze kapitalny zjazd przez Bocchetta Foxi. Najpierw trawersem, lekko w dół, dosyć łatwą, choć trochę eksponowaną ścieżką. Potem, od przełęczy już ciężej: ciasne zakręty (agrafki), sporo luźnych kamieni i duża ekspozycja zbocza. Ale to nie jest długi odcinek, bo zaraz potem wjeżdża się w las, ścieżka staje się łatwiejsza, zakręty nie są już takie ciasne, jedzie się coraz płynniej, a banan na twarzy robi się coraz szerszy i szerszy... I tak niemal w nieskończoność - 600 metrów różnicy poziomów najczystszej postaci FLOW :) I nie pytajcie mnie, który zjazd lepszy - ten z Monte Maggio, czy ten z Bochetta Foxi, bo sam już nie wiem - jeden lepszy od drugiego!

Po dotarciu nad Gardę będzie tradycyjna, rytualna kąpiel w jeziorze, a później będziemy świętować przemierzenie Alp (a przy okazji urodziny przewodnika ;) Następnego dnia, nim wczesnym popołudniem wyruszymy w podróż powrotną do Mühlbach, zostanie nam jeszcze trochę czasu na relaks nad brzegami jeziora, albo na bonusową, ktrótką i dosyć łatwą, za to rewelacyjną widokowo wycieczkę szlakiem Via del Ponale.

powiększ mapę

Profil przewyższeń - wyprawa Pustertal - Riva del Garda (Schlern Route)

Poziom trudności

Kondycja: Kondycja: 4 (trudna) (trudna)
Technika jazdy: Technika jazdy: 4 (trudna) (trudna)

Czas trwania

7 dni jazdy + 1 dzień na relaks nad Jeziorem Garda i powrót z Riva del Garda do St. Anton

Program wyprawy

14 września (sobota)    dojazd z Polski do Mühlbach, wspólna kolacja, zapoznanie
15 września (niedziela) 1. etap: Mühlbach - Lüsner Alm - Astjochkamm (2155m) - Würzjoch
37 km, suma podjazdów: 1760 m
16 września (poniedziałek) 2. etap: Würzjoch - Kreuzkofeljoch (2340m) - Bronsoijoch (2421m) - Brogles Sattel (2119m) - Raschötz (2198m) - Seceda (2456m) - St. Ulrich / Ortisei
54 km, suma podjazdów: 1720 m
17 września (wtorek) 3. etap: St. Ulrich - Alpe di Siusi - Schlern (2551m) - Knüppelweg - St. Zyprian
41 km, suma podjazdów: 1470 m
18 września (środa) 4. etap: St. Zyprian - Karerpass - Obereggen - Jochgrimm (1989m) - Kugeljoch (1923m) - Cavalese
50 km, suma podjazdów: 1880 m
19 września (czwartek) 5. etap: Cavalese - Forcella Valsorda (2256m) - Passo Cinque Croci (2018m) - Borgo Valsugana - Levico Terme
64 km, suma podjazdów: 1750 m
20 września (piątek) 6. etap: Levico Terme - Folgaria - Monte Maggio (1853m) - Posina
55 km, suma podjazdów: 1920 m
21 września (sobota) 7. etap: Posina - Pasubio (2100m) - Bocchetta Foxi - Rovereto - Torbole - Riva del Garda
81 km, suma podjazdów: 2100 m
22 września (niedziela)
rano wycieczka szlakiem Via del Ponale nad Jeziorem Garda, po południu powrót z Riva del Garda do Mühlbach (pociągiem lub wynajętym busem z przyczepą na rowery)
w Mühlbach będziemy ok. godz. 16:00, następnie powrót do Polski lub nocleg
23 września (poniedziałek) rezerwa czasowa - bardzo proszę o zarezerwowanie sobie przynajmniej 2 dodatkowych dni,  tak abyśmy mieli możliwość elastycznego reagowania w przypadku niesprzyjających warunków pogodowych - np. możliwość przesunięcia (opóźnienia) terminu rozpoczęcia wyprawy o 1-2 dni, albo wkomponowania "dnia odpoczynku" w trakcie trwania wyprawy w przypadku długotrwałego deszczu, itp.
24 września (wtorek)

Cena

Koszt uczestnictwa w wyprawie to "wpisowe" w wysokości 990 zł

Dalsze informacje

Opis wszystkich kwestii organizacyjnych związanych z wyprawą znajdziesz na: www.transalp.pl/transalp-z-przewodnikiem.html